To takie proste!
Strona głowna  /  BORSUKI
BORSUKI

borsukigr5@gmail.com

Dzień dobry Borsuki, witamy was i zapraszamy do wspólnej zabawy.
 
PIĄTEK 3.04.2020
 
1. Posłuchajcie dzisiaj opowiadania:
Tajemnica małego nasionka Joanna Wasilewska
 
Było sobie ziarenko. Ziarenko było maleńkie i słabe. Bało się, że zjedzą je ptaki, albo polna myszka. Ale zaopiekował się nim ogrodnik, który był duży i silny. Chodził po ogrodzie z łopatą i kopał ziemię. Włożył ziarenko do świeżo skopa­nej ziemi. A tam pod ziemią było ciemno, ciepło i cicho. „Teraz sobie pośpię” – pomyślało ziarenko. Leżało spokojnie przez jakiś czas, aż nagle poczuło, że wokół zrobiło się mokro. Ach! To pewnie ogrodnik podlał ziemię! Rozzłościło się okropnie. Ze złości zaczęło się nadymać i pęcznieć tak mocno, aż pękło. Ale nic złego się nie stało. W miejscu pęknięcia pojawił się mały, biały kiełek. Małe ziarenko zaczęło szybko rosnąć. Ogrodnik podlewał je, a słońce ogrzewało swo­imi promieniami i w niedługim czasie zamieniło się w piękny, kolorowy kwiat.
 
Rozmowa dotycząca treści opowiadania:
  • Kto zaopiekował się ziarenkiem?;
  • Co zrobiło ziarenko w ziemi?;
  • Dlaczego ziarenko się rozzłościło i co zrobiło ze złości?;
  • Co pojawiło się w miejscu pęknięcia?;
  • Co wyrosło z ziarenka?

 
 
 
2. „Wiosenna grządka” – zabawa dydaktyczna. Przygotowujemy karton w formacie A3 z narysowanymi 7 liniami prostymi równoległymi, kartoniki z cyframi 1–7 oraz liczmany. R. wyjaśnia, że linie proste to grządki w ogródku, a liczmany to cebulki różnych roślin. Następnie prosi dziecko: Policzcie grządki w ogródku.; Od lewej strony, na dole kartki przyporządkowujcie grządkom liczby od najmniejszej do największej.; Na pierwszej grządce zasadźcie jedną cebulkę.; Na każdej następnej grządce zasadźcie o jedną cebulkę więcej!; Ile cebulek jest na... grządce?; Policzcie cebulki na pierwszej i drugiej [trzeciej i czwartej] grządce razem.
3. Przypomnijcie sobie piosenkę „Polka fasolka”.
4. Zachęcam do zrobienia palm wielkanocnych z materiałów dostępnych dla każdego.
 
https://www.bystra-sidzina.pl/gminny-konkurs-palm-wielkanocnych
 
 
5. W „karcie pracy 3” można wykonać zadania z karty 18, 19.
6. Ćwiczenia oddechowe:
Ćwiczenia oddechowe poprawiają wydolność oddechową, sprzyjają wydłużaniu fazy wydechowej, co powoduje poprawę jakości mowy.
Przykłady:
1. Wdech nosem (usta zamknięte) i wydech ustami.
2. Dmuchanie na kulkę z waty, na wiatraczek.
3. Chłodzenie „gorącej zupy” – dmuchanie ciągłym strumieniem.
4. Chuchanie na zmarznięte ręce.
5. Naśladowanie balonika – wypuszczanie powietrza z jednoczesnym odgłosem „sssss”.
6. Nadmuchiwanie balonika.
7. Wyścigi chrupek – dmuchanie w parach.
8. Liczenie na jednym wydechu.
9. Naśladowanie śmiechu różnych osób:
- staruszki: che- che- che
- kobiety – wesołe cha- cha- cha
- mężczyzny – rubaszne ho- ho- ho
- dziewczynki – piskliwe, chichotliwe chi- chi- chi.
 
Zabawa tropiąca
Domowe podchody. Rodzic chowa w domu koperty z zadaniami. Dziecko znajduje je i wykonuje poszczególne polecenia np. zrób 10 przysiadów.
 
Zabawy ze sznurkiem
Potrzebny będzie sznurek długości minimum 1,5 m. Możecie sobie wyobrazić, że jest to most, wąż lub cyrkowa lina. Sznurek leży na podłodze, tworzycie z niego dowolny kształt.
- spacer po sznurku uważając by z niego nie "spaść"
- przeskakiwanie przez sznurek raz na jedną, raz na drugą stronę
- przejście po sznurku "stópkami", tyłem, bokiem
 
Przeprawa przez rzekę
Na podłodze-rzece ustawiamy "kamienie": poduszki, kartki papieru, duże, drewniane klocki itp. Zadaniem jest przeprawa przez rzekę bez dotknięcia stopą "wody".
„Placek cytrynowy” – zajęcia kulinarne. Cytryna to owoc, którego nazwa zaczyna się na literę „c”. Dlatego proponuję wykonanie ciasta cytrynowego.
Składniki na ciasto cytrynowe:
6 jajek
375 g margaryny
375 g mąki pszennej
375 g cukru pudru
3 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
1 cytryna (skórka i sok)
Składniki na lukier cytrynowy:
300 g cukru pudru
2 żółtka
1 i ½ cytryny
Przygotowanie ciasta cytrynowego:
Cukier puder i margarynę utrzeć na pulchna masę, po czym dodać po jednym całym jajku, ciągle ucierając. Do tej masy dodawać po jednej łyżce mąki zmie­szanej z proszkiem do pieczenia, a na koniec sok i otartą skórkę z cytryny. Ciasto wylać na pergamin i piec na złoty kolor.
Przygotowanie lukru cytrynowego:
Cukier puder zmieszać z żółtkiem i dodać sok z cytryny. Podgrzać na lekkim ogniu. Ciepłą masę wylać na ciasto. Pozostawić do całkowitego wystygnięcia.
„Czytankowo” – słuchamy tekstów czytanych przez dorosłych a potem o nich rozmawiamy. Kto potrafi, dodatkowo czyta także sam.
Jakie zmiany zaobserwowaliście dzisiaj w waszych hodowlach? Narysujcie je.
A czy pamiętacie o kalendarzu pogody?
 
Dobrej zabawy!!!
 

CZWARTEK 2.04.2020

 Posłuchajcie dzisiaj wiersza:
Wiosenne kwiaty” – Anny Łady-Grodzickiej.
Już kwiaty zakwitają
W lasach, ogrodach i na łąkach
– mówią o tym, że nadszedł
czas wiosny i słonka.
Przyszły do nas kwiaty w gości
W swej wiosennej szacie,
Popatrzcie uważnie, może je poznacie?
Pierwszy to przebiśnieg biały.
Drugi – to stokrotka, kwiatek bardzo mały,
Trzeci jest jak złota łąka,
To kaczeniec cały w pąkach.
Czwarty to krokus fioletowy,
Piąty – tulipan purpurowy,
I szósty – to żonkil w żółtym kolorze,
Ten ostatni słoneczny kwiatek
Do wazonu włożę.
Mamy obrazki przedstawiające kwiaty, o których jest mowa w wierszu. Można przygotować nazwy kwiatków jako wyrazy do czytania globalnego: przebiśnieg, kaczeniec, żonkil, stokrotka, krokus, tulipan. Podczas recytacji wskazujemy właściwy obrazek. Następnie zadajemy dzieciom pytanie: O jakich kwiatach jest mowa w wierszu?. R. prosi, by dziecko pokazało ilustracje wspomnianych kwiatów. Dziecko pokazuje i głośno mówi ich nazwę i dopasowuje wyraz do czytania globalnego do obrazka. R. zadaje kolejne pytanie: Posłuchaj jeszcze raz i powiedz, który kwiatek był pierwszy, który drugi itd. Dzieci dzielą nazwy kwiatów na sylaby z jednoczesnym wyklaskiwaniem; wyróżniają pierwszą głoskę nazwy, wyróżniają ostatnią głoskę nazwy.
 
2. „Gra w zielone” – zabawa dydaktyczna. R. prowadzi dialog z dziećmi:
R.: Grasz w zielone?
Dz.: Gram.
R.: Masz zielone?
Dz.: Mam
R. podaje dziecku piłkę. Dziecko musi powiedzieć nazwę przedmiotu, rzeczy w kolorze zielonym. jeśli nie powie, daje fant. Na koniec uczestnicy wykupują fanty – śpiewają piosenkę, mówią wiersz lub wykonują ćwiczenie gimnastyczne.
3. W „wycinankach” nr 31 można wykorzystać grę w domino.
4. „Zdanie z wyrazem zielony” – zabawa słownikowa. Przed uczestnikami leżą np. kolorowe klocki lub różne guziki. R. mówi zdanie, np. Zielone żaby. Zielony motyl. Zielona trawa. Mówiąc każdy wyraz, kładzie jeden klocek na środku. Każdy klocek powinien być w innym kolorze. Zadaniem kolejnego uczestnika jest powtórzenie zdania powiedzianego przez pierwszą osobę i dołożenie do niego swojego słowa z jednoczesnym położeniem klocka (Zielone żaby kumkają. Zielone żaby kumkają i skaczą itp.)
5. „Co by było, gdyby na świecie zabrakło koloru zielonego?” – rozwijanie kreatywnego myślenia.
6. „Wiosenny obrazek” – rozpoznawanie kierunków na kartce. R. czyta dzieciom tekst, a dzieci rysują zgodnie z tekstem: Nadeszła wiosna. Na łące w prawym górnym rogu zaświeciło słoneczko. Na środku łąki fruwał kolorowy motylek. W lewym dolnym rogu wyrósł kwiatek. W prawym dolnym rogu rosło drzewko. W lewym górnym rogu płynęła chmurka.
7. „Polka fasolka” – osłuchanie z piosenką.
sł.: Stanisław Karaszewski, muz.: Krystyna. Kwiatkowska
 
Co tam sadzi pan Jeremi?
Sadzi w polu fa – so – lę!
Po ziarenku bęc – do ziemi.
„Jaki – taki plon zbio - rę!”
 
Ref.: Do re mi
fa so la
fa so la si do!
do re mi
fa so la
fa so la sol fa!
 
Już po tyce w górę pnie się
wesolutka fa – so – la!
Pan Jeremi worek niesie:
„Hop, fasolo do wo – ra!”
 
Ref.: Do re mi...
 
Prosi żonę pan Jeremi:
„Żono łuskaj fasolę
i fasolę gotujże mi,
zanim wrócę na pole!”
 
Ref.: Do re mi...
 
 
- Podczas słuchania dzieci siedzą wygodnie i wy­konują dowolne ruchy górną częścią tułowia, rękami, głową.
- Dzieci realizują rytm piosenki klaszcząc, tupiąc, wybijając rytm na np. małej poduszeczce dwiema złączonymi rękami, ręką wiodącą, ręką drugą i znowu ręką wiodącą.
- Analiza słuchowa zdań piosenki, podział zdań na wyrazy, wystukiwanie ich liczby dłonią o podłogę.
- Analiza i synteza słuchowa sylabowa wybranych wyrazów, wyklaskiwanie sylab, liczenie sylab.
8. Karta pracy 3 zadanie 17. Piszę i liczę s. 50, 51.
9. „Czytankowo” – słuchamy tekstów czytanych przez dorosłych a potem o nich rozmawiamy. Kto potrafi, dodatkowo czyta także sam.

 
Czy coś się zmieniło w waszych hodowlach? Pamiętajcie o narysowaniu zaobserwowanych zmian.
Pamiętacie o kalendarzu pogody?
Dobrej zabawy!!!
 
 
 
 
ŚRODA 1.04.2020
 
Witam w Prima – aprilis dzień żartów. Dzisiaj robimy żarty ale takie, które nie sprawiają innym przykrości.
 
Primaaprilisowe psoty M. Walczak B. Okraska-Ćwiek
Dzisiaj wszyscy czynią psoty.
Już na chmurkę wlazły koty.
Bocian do psiej budy puka,
Żaba żabki w gnieździe szuka.
Wierzba dziś zakwitła w garnki kolorowe.
Na płocie wyrosły bazie gałgankowe.
Za kwoką wędrują trzy małe bociany,
A ty jakie psoty wymyślisz dla mamy?
Piosenka ze śmiechem.
Rodzic proponuje dzieciom zaśpiewanie jakiejś znanej i lubianej przez nie piosenki i prosi o wydawanie przy tym tylko dźwięków: „ha”, „he”, „hi” lub „ho”. Można do tej zabawy skorzystać z nagrań wymienionych przez dzieci piosenek bądź samych akompaniamentów. 
1.Imieniny literki „C,c”. Wyszukujemy w mieszkaniu, wśród zabawek przedmioty na tą literkę. Komu uda się znaleźć więcej?
2.Rysowanie palcem w powietrzu, na dywanie kształtu litery, modelowanie litery pisanej – z plasteliny, z drucików, pisanie kaszą itp.
3.Kto dysponuje książkami polecam „książkę do czytania” s. 50 – 51. Wysłuchanie wiersza – zagadki. Wyszukanie w tekście literek C,c. Kto ma ochotę może przygotować syrop z cebuli wg instrukcji.
4.W „karcie pracy 3” można wykonać zadania z karty 16.
Zabawy ruchowe: „Olimpiada sportowa”
1. „Bieg z jajkiem” – przed uczestnikiem leży łyżka i jajko – piłeczka do tenisa stołowego. Na sygnał uczestnik musi pokonać slalom między przeszkodami bez upuszczenia jajka, wrócić na start i przekazać łyżkę kolejnej osobie.
2. „Taniec wygibaniec” – potrzebny jest kawałek gazety o wymiarach ok. 50 × 50 cm. Każdy tańczy na niej w rytmie muzyki, co jakiś czas zmniejszamy gazetę. Wygrywa ten, który najdłużej utrzyma się na gazecie.
3. „Celne oko” – każdy z uczestników dostaje po jednym miękkim przedmiocie (piłeczka, gazeta, kulka ze skarpet) którym na sygnał musi rzucić i trafić do celu (koszyczek, pojemnik, itp.).
4. „We dwoje raźniej” – uczestnicy dobierają się w pary. Należy związać razem nogi, tak żeby mogli na sygnał wspólnymi siłami wykonać slalom między przeszkodami i wrócić na swoje miejsce.
5. „Marsz po linie” – Na podłodze rozkładamy skakankę (linę, sznurek) i lekką książkę. Uczestnik na sygnał musi położyć książkę na głowie i przejść po linie, stopa za stopą, tak żeby książka nie spadła, a następnie wrócić.
7. „Bieg sprinterski” – ustawiamy jakiś przedmiot w odległości 10–15 m od linii startu. Na sygnał pierwsza osoba biegnie jak najszybciej, obiega krzesło i wraca z powrotem.
„Czytankowo” – słuchamy tekstów czytanych przez dorosłych a potem o nich rozmawiamy. Kto potrafi, dodatkowo czyta także sam.
Czy coś się zmieniło w waszych hodowlach? Narysujcie zaobserwowane zmiany.
A czy pamiętacie o kalendarzu pogody?
 
Na dzisiaj koniec zabawy. Do zobaczenia jutro. Pozdrawiamy Was
 
WTOREK 31.03.2020
Witajcie
 
 Chciałabym abyście dzisiaj przeczytali fragment opowiadania „Przygód kilka wróbla Ćwirka”
1. Przygód kilka wróbla Ćwirka (fragment)Sławomir Grabowski, Marek Nejman
Wiosna wybuchła gwałtownie. Oczywiście nikt nie słyszał żadnego huku. To się tylko tak mówi, gdy po długiej zimie raptem następuje ocieplenie. Wów­czas nagle otwierają się pąki na drzewach, na łąkach rozkwitają pierwsze kwiaty, nad stawem drą się żaby, a na drzewach i płotach ptaki. Dokładnie tak właśnie stało się tego roku. Jeszcze w środę było szaro i cicho. A w czwartek przygrzało słońce i już od rana zaczął się wiosenny harmider. Najgłośniejsze były wróble. Zwłaszcza te cztery, które obsiadły wiejski płot. Były bardzo młode, więc nadra­biały miną i przechwalały się jeden przed drugim. – Odważny jestem! – piszczał pierwszy. – Taki odważny, że ho, ho...– A ja najmądrzejszy! – wrzasnął drugi.– Ja jestem największy – pochwalił się najmniejszy. – Nie ma żadnych wątpli­wości. Spojrzał pytająco na czwartego. Ale ten milczał. Wiercił się tylko niespokoj­nie i stroszył pióra. Na głowie sterczały mu zawadiacko dwa piórka. Jedno w lewo, drugie w prawo. Wiosenny wietrzyk kręcił nimi młynka. Wróbel, który uważał się za najodważniejszego nie wytrzymał tego milczenia i zapytał wprost: – A ty Ćwirku, jaki jesteś?– Fiu, fiu! – Ćwirek podskoczył, aż mu piórka zatańczyły jeszcze mocniej. – Ja... ja jestem chyba najgłodniejszy. Trzy wróble spojrzały na siebie pytająco i zgodnie skinęły głowami.– Tak, tak – zaćwierkały smętnie – przydało by się choć ziarenko pszenicy...
– Ziarenko? Widzę je na środku podwórka! – Ćwirek podskoczył nagle. – No, kto pierwszy?! Wróble sfrunęły z płotu na ziemię i dalejże się ze sobą czubić. Chyba długo by tak wojowały, gdyby nie skoczyła między nie kura. Schwyciła ziarno i z gło­śnym gdakaniem natarła na malców.– Wynocha stąd, smarkacze! Bo zawołam koguta. Pierzchły wróble na cztery strony świata. I ten największy, i ten najmądrzej­szy, i Ćwirek. A najszybciej – ten najodważniejszy. – Fiu, fiu! – już z bezpiecznej wysokości wrzasnął Ćwirek. – Ważny mi drób się znalazł! Zobaczysz, będę miał kiedyś cały worek pszenicy, ale figę dosta­niesz! Zatoczył dwa kółka nad wielkim podwórkiem. Cóż za widok, z takiej wyso­kości! Za płotem zielone pola i łąki. Dalej błyszczące niczym lustro małe jezior­ko. A na nim ciemna ściana lasu. Upłynie jeszcze kilka tygodni i zrobi się wokół jedna wielka spiżarnia. Tu będzie można kłos na polu skubnąć, tam trochę słonecznika wyłuskać, ale to wszystko dopiero za jakiś czas, a teraz...– Teraz jestem głodny – zaćwierkał Ćwirek siadając na brzegu rodzinnego gniazda, które jego rodzice uwili przemyślnie pod okapem dachu.– Mamo, jeść! – wrzasnął z całych sił. – Jestem głodny jak wilk!– Chyba jak jastrząb! – poprawiła mama Ćwirkowa. – Ale nic z tego! Jak widzisz, mamy teraz własne kłopoty. I odsunęła się nieco, ukazując wnętrze gniazda.– Fiu, Fiu... – zdziwił się Ćwirek. – Jajka?– A jajka, jajka – chrząknął nieco zakłopotany tata Ćwirek. – Ja w twoim wieku...– Tak czy inaczej – przerwała mu mama – nie jesteś już pisklęciem, Ćwirku. Musisz sam sobie radzić. Najwyższa pora założyć sobie własne gniazdo. Weź przykład ze swojego brata Maćka. Jaki samodzielny! Do miasta poleciał. Teraz mieszka koło młyna i żyje jak w puchu.– Samodzielność, życie jak w puchu – zaćwierkał radośnie Ćwirek. – Fiu, Fiu, a czemu nie? Nic prostszego. Właściwie im szybciej, tym lepiej. Do widzenia!– Tylko uważaj, synku! – krzyknęła mama. – W górze na jastrzębie, a w dole na koty. Ćwirek pomknął jak strzała. Słońce przygrzewało coraz mocniej. Podstępny kot nigdzie się nie skradał, a jastrząb rozbójnik nie czyhał w powietrzu. Oj, jaki piękny był świat!– Znajdę gniazdo raz – dwa – mruknął wróbel do siebie. – Mało to teraz pustych stoi? Ale do młyna lecieć nie będę. Daleko i drogi nie znam. I nie wiem, co mnie tam czeka. A tu spokój i cisza. Można sobie poleniuchować. Na drzewach rosnących na skraju lasu wisiały ptasie domki. Ładne zgrabne, z okrąglutkimi wejściami. Wprost zapraszały do wnętrza. – Nie najgorzej trafiłem – ucieszył się Ćwirek. – Zajmę pierwszy z brzegu. Bez zastanowienia zajrzał do środka, lecz cofnął się zaraz gwałtownie. Przez otwór wychylił się szpak i jak nie wrzaśnie:– Zajęte!!! Skoczył więc Ćwirek do drugiego domku. A tam to samo. I w trzecim, i w czwartym również. Wszędzie tylko ptasi wrzask: zajęte!!! Już całkiem zasapany znalazł wreszcie pusty domek. – Uff! – westchnął z ulgą i bez zastanowienia wlazł do środka.
Ciemno było, ale co tam. Nareszcie można będzie poleniuchować. Zaczął mościć się w najlepsze, gdy nagle w jasnym otworze pojawiła się głowa jakiegoś spóźnionego szpaka.– A co to znaczy?! – zdumiał się przybysz. – Wróbel w osiedlu szpaków?! Wynocha!!! No to co, że wróbel? – oburzył się Ćwirek. – Byłem tu, fiu, fiu, pierwszy...– Ja Ci dam pierwszego! – rozsierdził się szpak i wślizgnął się do środka. No i zaczęło się. Zatrzęsła się cała gałąź, poleciały pióra, a po chwili potar­gany Ćwirek zniknął w pobliskiej gęstwinie. Siadł jak niepyszny na gałązce i za­czął się doprowadzać do porządku. Oj, nie tak łatwo znaleźć wygodne mieszka­nie. A tu trzeba się śpieszyć, bo słońce coraz niżej. Przecież po dniu następuje noc – pomyślał Ćwirek – a po słońcu ... burza. Co prawda, nie zawsze, ale za to najczęściej nieoczekiwanie. Raptem tuż obok Ćwirkowego dziobka przeleciał najpierw jeden, a później drugi kolorowy ptaszek. Wychylił się wróbel, zaciekawiony, i zobaczył na pobli­skim drzewie dziuplę. Z niej to właśnie wylatywały niewielkie ptaki.– Nie wyglądają na siłaczy – ucieszył się. – Po prostu zajmę ich dziuplę i po krzyku. Łatwo powiedzieć! Wejście do środka było tak małe, że Ćwirek wsadził zale­dwie głowę i utknął...– Co tu robisz! To moje mieszkanie! – usłyszał za sobą zniecierpliwiony głos. Zaparł się więc nóżkami z całej siły i jakoś wyswobodził. – Dobrze już, dobrze – mruknął. – I tak się nie zmieszczę. Ptaszek tym czasem przecisnął się swobodnie. – Ja myślę! Cały tydzień pracowaliśmy z żoną, żeby zamurować ten otwór! – pisnął radośnie. – Dla mnie jest w sam raz. Hopla! I znów przecisnął się na zewnątrz. Wkrótce nadleciała jego żona i przyniesio­ną w dziobie gliną wygładziła brzeg zgrabnego, niedużego wejścia. Ćwirek ze zdumieniem pokręcił głową. – Już wiem! – wykrzyknął. – Nazywasz się murarz. – Nie zgadłeś – zaśmiał się nieznajomy. – Jestem Kowalik!– Aha! – Ćwirek zrobił mądrą minę. – Więc na pewno wykułeś sobie tę dziuplę.– Znów nie zgadłeś. Ja tylko muruję. A kuje dzięcioł.– Fiu, fiu! To może i mnie wykuje jakieś wygodne mieszkanie.– Żadne fiu, fiu. Dzięciołowi co innego w głowie. Zresztą, jak go spotkasz, sam się wszystkiego dowiesz.– Wolałbym się raczej dowiedzieć, gdzie jest jakieś wolne gniazdo – rzekł smętnie Ćwirek. Kowalikowi zrobiło się żal wróbla. Poszeptał chwilę z żoną i powiedział: – Widziałem nad stawem puste gniazdo trzciniaka. Może tam spróbujesz szczęścia...Nad wodą rzeczywiście było gniazdo jak się patrzy. Głębokie, nie za duże i nie za małe, i na dodatek puste. Kołysało się lekko pomiędzy czterema smu­kłymi trzcinami. – Fiu, fiu! To rozumiem – uradował się wróbel. – Mieszkanie wygodne, z widokiem na staw. Zamieszkam tu! Może nawet zostanę rybakiem? Tym razem bez trudu zmieścił się w gnieździe. Można się było rozgościć, odpocząć. Ale szczęście trwało krótko. Niespodziewanie na niebie pojawiły się ciemne chmury. Zerwał się wiatr i zaczęło padać. Trzciny ugięły się raptownie i gniazdo zakołysało się jak szalone.– O, rety! – pisnął skołowany Ćwirek. – Przecież nie jestem marynarzem! Cały świat wiruje. Jeszcze dostanę morskiej choroby. Wracam na ląd! Długo leciał w strugach deszczu, zanim znalazł suche miejsce pod liściem łopianu. Ulewa ustała, ale szybko zapadł zmrok. Wróblowi zrobiło się smętnie. Cóż – pomyślał – chyba nic gotowego nie znajdę. Nie taka to prosta sprawa z tym leniuchowaniem. Będę musiał sam zbudować gniazdo. Może nawet tutaj. Sucho tu i zacisznie. Siedząc tak w zamyśleniu, nie spostrzegł niebezpieczeństwa: tuż za nim czaił się kot i już szykował się do skoku... a tu raptem pac! Z drzewa spadła wielka kropla. Obejrzał się Ćwirek i zajrzał wprost w kocie ślepia. A kocisko właśnie niczym sprężyna hop! Na niego.– Ratunku!!! Ćwirek zdążył uciec w ostatniej chwili. Tylko parę piórek zostało w kocich pazurach. Strwożony wróbel wzbił się jak strzała w górę. Było tak ciemno, że nie zauważył przed sobą wielkiej kupy chrustu. Wylądował na niej z trzaskiem. Rozejrzał się wokoło. Wszystko wskazywało, że trafił w bezpieczne miejsce. Z ulgą zaczął więc stroszyć pióra, zmieniając się powoli w puszystą kulkę. Był zmęczony. Tyle przygód w pierwszym dniu prawdziwej wiosny.– Tu kocur nie dotrze – westchnął i przymknął oczy. – Miejsce w sam raz na gniazdko, fiu, fiu! – I zasnął. Ranek wstał rześki i słoneczny, Ćwirek spał jeszcze, gdy nad jego głową roz­legły się dwa uderzenia. Łup, łup! Otworzył zaspane oczy. – Uff! – usłyszał nad sobą gruby głos. – Nareszcie w domu. Już dość miałem tej Afryki.– A ja dość miałem tej długiej podróży...– A cóż to! – rozsierdził się Ćwirek, wyskakując z chrustu. – Któż to bez pytania tupie i gada w moim domu?! Ze zdumieniem zobaczył, że jego przypadkowe i wygodne schronienie, to zawieszone na czubku drzewa wielkie gniazdo, w którym moszczą się właśnie dwa bociany. – O rety! – pisnął. – Zająłem bocianie gniazdo. Znowu wszystko na nic!– Czy ja dobrze widzę? – spytał bocian bocianową. – Czy tam w dole coś się rusza? – Eee... – bocianowa wytężyła wzrok. – To mucha... albo wróbel.– Wróbel – potwierdził przerażonym szeptem Ćwirek. – Bardzo przepra­szam! Chciałem tu założyć gniazdko... pomieszkać... ale... Zaraz się wyniosę. Bociany popatrzyły na siebie i wybuchnęły śmiechem.– A mieszkaj sobie – zaklekotały. – Cóż za różnica. Jak się nazywasz? Bo my jesteśmy rodziną Klekotów.– Choć w Afryce – dodał bocian z godnością – mówią do mnie mister Klekotek.– Nazywam się Ćwirek! – wrzasnął radośnie wróbel. – Dziękuję szanownemu państwu za pozwolenie. A czy kot... fiu, fiu...nie zagląda tu przypadkiem?– Co?! Ta futrzana żaba z wąsami? – zaśmiał się bociek. – Żartujesz chyba, wróbelku! Ćwirek już dalej nie słuchał. Uszczęśliwiony, rzucił się do budowy własnego gniazdka. W powietrzu złapał jakiś włos, z ziemi uniósł suchą trawę, to znów wy­ciągnął piórko zagubione wśród chwastów. A ćwierkał przy tym, a podśpiewywał. – Będę miał gniazdko. Własne, małe. A nad głową – drugie, duże. I tak powoli powstawało Ćwirkowe mieszkanie. Nieporządne, bo nieporządne, ale najważniejsze, że zbudowane samodzielnie. Usłyszały o tym trzy wróbelki, które jeszcze wczoraj razem z Ćwirkiem leniuchowały na płocie. Przyleciały pod bocianie gniazdo i dalej się przechwalać. Zupełnie jak wczoraj.– Ja jestem najodważniejszy!– A ja naj...– A ja..– A ja mam własne gniazdo! – wykrzyknął na to Ćwirek. – I mówię wam, że strasznie ciężko znaleźć gotowe. A wybudować własne – to wielka przyjemność.
2.Rozmowa dotycząca treści opowiadania: Kto jest głównym bohaterem opowiadania?; Co robią ptaki na wiosnę?; Jakie rady dała Ćwirkowi jego mama?; Gdzie Ćwirek szukał mieszkania?; Z kim zamieszkał wróbelek?
3. „Wiosenna orkiestra” – wydobywanie dźwięków z przedmiotów codziennego użytku (gazeta, łyżki, klocki itp.).
4. „Skąd dochodzi dźwięk?” – zabawa słuchowa, poruszanie się za dźwiękiem. Dziecko ma zamknięte oczy, rodzic wydaje ciche dźwięki. Zadaniem dziecka jest odnaleźć miejsce z którego dochodzi dźwięk.
5. „Ptak w gnieździe” – lepienie z plasteliny lub masy solnej. Należy przygotować wytłaczanki do jajek, kolorową plastelinę lub masę solną, szary papier, koloro­we piórka lub biały karton i papier kolorowy oraz klej, nasiona grochu i fasoli. R. rozcina wytłaczankę tak, by każda komora była oddzielnie. Dzieci najpierw przygotowują gniazdo – z szarego papieru odrywają krótkie paski i wyścieła­ją nimi kawałek wytłaczanki do jajek. Jeśli nie ma kolorowych piórek, należy zrobić skrzydła dla ptaków. W tym celu dzieci na białą kartkę papieru nakleja­ją kolorowe, wąskie paski papieru kolorowego, składają kartkę na pół, rysują kształt skrzydeł i wycinają. Na końcu z masy solnej lub plasteliny formują kształt ptaka, wsadzają skrzydła z obu stron tułowia, na koniec z fasolki robią dziób, a z groszku lub koralika – oko. Sadzają ptaka w gnieździe.
6. „Co to za ptak?” – zabawa słuchowa. R. podaje nazwy ptaków, dzieląc je na sylaby – dzieci podają pełną nazwę. Następnie dzieci układają zdania dotyczące wyglądu ptaków oraz ich zachowań. (jaskółka, bocian, kukułka, skow­ronek).
7. Kto ma książki proponuję wykonanie zadania – z karty pracy 3, zadanie nr 20 „Pracowita wiosna”. Należy wyciąć obrazki, ułożyć z nich historyjkę i ją opowiedzieć. Następnie przykleić je w odpowiedniej kolejności.
8. A teraz proponuję zabawę:
  • „Raz, dwa, trzy – baba jaga patrzy” - Jedna osoba to Baba Jaga. Stoi tyłem do pozostałych i woła: „Raz, dwa trzy, Baba Jaga patrzy”. W tym czasie dzieci szybko biegną w jej stronę. Na słowo „patrzy” Baba Jaga odwraca się. Kto nie zdołał się zatrzymać w bezruchu, wraca na start, kto dotknie Baby Jagi, ten zajmuje jej miejsce.
  • „Komu nie spadnie”. Można wykorzystać niewielkie i lekkie książeczki lub inne bezpieczne przedmioty..Dzieci z przedmiotem na głowie lub barku starają się przemieszczać we wskazanym kierunku. Wygrywa ten, któremu przedmiot nie spadnie.
  • „Malowanka na plecach”.  Zabawa w parach. Dzieci nawzajem "malują" sobie na plecach różne przedmioty i zgadują co to jest. Zaczynamy od prostych form, jak np. piłka, kwiatek, dom, przechodząc później do bardziej skomplikowanych jak np. bałwan, samochód, żaglówka.]
9.„Czytankowo” – słuchamy tekstów czytanych przez dorosłych a potem o nich rozmawiamy. Kto potrafi, dodatkowo czyta także sam.
10.Czy coś się zmieniło w waszych hodowlach?
Zróbcie sobie „kalendarz obserwacji” i rysujcie zaobserwowane zmiany w uprawach. A czy udaje wam się prowadzić nadal kalendarz pogody?
11.Zapraszamy do skorzystania ze strony „Złap Groteskę w sieci”. Przez najbliższy tydzień, dzień po dniu w samo południe zespół teatru zaprasza na warsztaty pt. „I Ty możesz mieć teatr”.
 
Na dzisiaj koniec zabawy. Do zobaczenia jutro. Pozdrawiamy Was
 
PONIEDZIAŁEK 30.03.2020

 

Zapraszam Was dzisiaj do zabawy w ogrodnika.
 
1.„Mini szklarnia” – zabawa badawcza. Każdy z was musi sobie przygotować : ziemię, 9 pojemniczków, nasiona fasoli, rze­żuchy i cebulę, białe kartki, rękawiczki ogrodnicze, trzy kawałki tektury lub brystolu (10 x 5 cm) do zrobienia plakietek, gumki recep­turki, wykałaczki, przybory do rysowania. Rodzic inicjuje rozmowę na temat zgro­madzonych przedmiotów: dzieci je nazywają i mówią, do czego służą. Dziecko rysuje na kawałkach tektury nasionko fasoli, drobne nasiona rzeżuchy i cebulę w celu oznakowania pojemników. Można nakleić napisy: FASOLA, CEBULA, RZEŻUCHA. Rodzic razem z dzieckiem ustala kolejność wykonywanych czynności. Zwraca uwagę na to, że w jednym pojemniku muszą być takie same nasiona. Wszystkie dzieci wykonują czynności według wcześniejszych instrukcji.
2.„Jasno, ciepło, mokro” – eksperyment. R. prowadzi rozmowę dotyczącą warun­ków, w jakich powinny wzrastać rośliny (odpowiednie naświetlenie, woda, właściwa temperatura). Odwołuje się do doświadczeń dzieci, pomaga im zro­zumieć, co jest potrzebne do życia roślinom. Proponuje dzieciom eksperyment. Dzieci wykorzystują przygotowaną wcześniej uprawę fasoli, cebuli i rzeżuchy. Dzieci wybierają po jednym pojemniku z fasolą, rzeżuchą oraz cebulą i ustalają, że te rośliny nie będą miały wody (dzieci oznaczają je piktogramami). W następ­nych trzech pojemnikach rośliny nie będą miały światła (należy je nakryć stoż­kiem z czarnego brystolu i oznaczyć piktogramem). R. podkreśla, że nie wolno zdejmować stożka. Pozostałe rośliny będą miały światło, ciepło i wodę. Dzieci codziennie o określonej porze obserwują rośliny i rysują ich wygląd w kalenda­rzu obserwacji. Uwaga: w celu zaobserwowania wpływu temperatury na rozwój roślin jeden pojemnik można wystawić za okno.
3.„Fasolowy obrazek” – praca plastyczna. Kto ma plastelinę - formuje prostokąty, koła, kwadraty lub trójkąty. Do dyspozycji mamy różnego rodzaju nasiona: kukurydza, kolorowe fasolki, groch. Dzieci układają z nich dowolne wzory. Po zakończeniu pracy każde z dzieci prezentuje swoje dzieło i opowiada, co ono przedstawia.
4.A teraz chwilę zabawy:
„Siłowanki” – siadamy razem z dzieckiem bez butów, ze skarpetami na stopach. Nogi mamy wyciągnięte do siebie. Na hasło “start” próbujemy ściągać sobie nawzajem skarpetki, jednocześnie broniąc swoich. Jeśli przeciwnik zgarnie nasze, próbujemy mu je odebrać i założyć na nowo, cały czas próbując przy tym ściągnąć jego. Zabawa wbrew pozorom wcale nie jest łatwa.
„Ciepło – zimno”.
„Gimnastyka buzi i języka” – zabawy logopedyczne.
„Wąchamy wiosenne kwiaty” – zabawa oddechowa. Dzieci nabierają powietrze nosem do brzucha, a następnie wypuszczają je buzią, mówiąc: aaaaach (zachwy­cają się urokiem wiosennego kwiatka).
„Żaba łapie muchę” – ćwiczenia warg i języka. Dzieci naśladują ciche bzyczenie muchy. Na umówiony gest dzieci wysuwają szeroki język jak najdalej do przo­du, robią „łyżeczkę” i chowają język.
„Rechot żaby” – ćwiczenia mięśni policzków. Dzieci nadymają policzki, zatrzy­mując w nich powietrze. Następnie naciskają je palcami wskazującymi, wolno wypuszczają powietrze z jednoczesnym prychnięciem.
„Złapana mucha” – ćwiczenia języka. Dzieci przy zaciśniętych ustach wypychają policzki końcem języka od środka (w różnych kierunkach) – naśladują lot muchy złapanej przez żabę.
.„Czytankowo” – słuchamy tekstów czytanych przez dorosłych a potem o nich rozmawiamy. Kto potrafi, dodatkowo czyta także sam.
 
Na dzisiaj koniec zabawy. Do zobaczenia jutro. Pozdrawiamy Was
 
PIĄTEK 27.03.2020
 
Dzisiaj witamy się wierszem Marcina Przewoźniaka
Wiosna zimę pożegnała…
Wiosna zimę pożegnała,
śnieg na drodze jej stopiła.
Przebiśniegów bukiet dała
i krokusy dołożyła.
A w policzki zamarznięte
Dała buzi Zimie, siostrze.
I szepnęła: twój świat piękny,
lecz go zazielenię troszkę.
Ptaków stadko się wprosiło,
Zaćwierkało chórem piosnkę:
Dobra zimo! Było miło.
 

Ostatnia aktualizacja: 2020-04-02